Čerynky - dla pana młodego

Nie zawsze wychodzi tak zręcznie, że oczyszczenie się psa obok dziewczynę drzwi. Čerynka ma jej "mąż" o 55 km odległa. To jest szczęście. Kiedy natura zavelí, wystarczy zawrzeć umowę z jego właścicielem, aby być w domu, i jedziemy. Čerynka natychmiast rozpoznać. W samochodzie zatrzymał się, trzęsie, pokvíkává i pokazuje, jak jest zadowolony, że nie zostanie zapomniany. I dlatego, że jest mądry i ma pamatováka i wie dokładnie, kiedy przyjechaliśmy. Pomimo faktu, że nigdy nasze psy wyskoczyć z samochodu bez polecenia, tym razem ledwo otworzył vylítla drzwi jako kule armatnie. Całkowicie ignorowane mnie, Paweł, który przyszedł do nas powitać niemal zmieciony z chodnika i wpadł na podwórko, gdzie wiedziała, że jej ukochany Dejdyho. Tylko widziałem go, stał jak słup i czeka z wyzywającym spojrzeniem, na co ON. Musieliśmy umieścić co najmniej gola. Po tym wszystkim, nie uważa za właściwe dla swojego miesiąca miodowego odbyła się na ruchliwej ulicy dla wszystkich przechodniów, aby pokazać. My, ludzie, nie tylko udało się trząść ręce - i to zostało zrobione. Zarówno absolutnie przekonana, że spotkała się ponownie po roku i oddał go bardzo jasne, jak bardzo cieszymy się sobą. A następnego dnia znowu Čerynka siedział w samochodzie i wykonane twarze na mnie trochę niech mrsknu z pracą w ogrodzie i co najważniejsze, zdarza mi się zapomnieć, że wciąż ma swój czas jeszcze. Więc poszliśmy ponownie. A potem jeszcze raz. Inne dzień I zignorował jej połączeń. To z benzynowym całego projezdila fortuny.

Čaminka trudno. To Pan młody przygotowany w domu, ale w końcu zwolnieni z przyczyn zdrowotnych. Co więcej, mam Republiki Słowackiej. Szybko musiałem zorganizować owce dziecka, które w naszym zabydlovaly tylko sekundy dni, Masza i Reggaeho wyjechałem do Kuby w Hradec i przejść do Słowacji. Takie panie jeździć. Prawie 400 km tam iz powrotem to samo następnego dnia. Ale dziewczyny były świetne. Nereptaly na długie przejażdżki, Sněhulka ważniejsze usiadł na siedzeniu i "jechał" głowę przed zmęczenie zaczęło spadać. Postanowiła, że tym razem nie potrwa aż do pojazdów mechanicznych, więc znalazła wygodne miejsce i jednocześnie właściciel walczył o gradobicie i wód powodziowych gdzieś w pobliżu Hodonin, związani lass chrupkaly. Czasami mrugały się, aby określić położenie geograficzne, a następnie zasnął.

Čaminka po przybyciu na Słowację z miłym młodzieńcem spotkałem psa i ze względu na wzajemnej sympatii, wszystko poszło dobrze bez żadnych problemów. Zatrzymaliśmy się na noc i rano zaczęliśmy już w 6 godzin na wycieczki do Małych Karpat.

To było magiczne. Uwielbiam lasów łęgowych, głównie wczesną wiosną, gdy liście na drzewach są jeszcze małe i necloní dużo słońca, wszystko jest zielony i bujny wiosenne kwiaty zaczynają kwitnąć. I dźwięki w lesie. To nie był śpiew poszczególnych ptaków, jak jesteśmy przyzwyczajeni od nas. To był ciągły huk, z jakim może zidentyfikować kilka dźwięków ptaków, które są charakterystyczne, takie jak dzięcioł i kukułką i Oriole, itp. Ponadto, mamy podniesione tuż powyżej czubka wielkiego drapieżnego ptaka ... że orzeł? Weszliśmy na grań i tam stał i słuchał, a co hałasuje. Dziewczyny mają uszy, ani drgnie. To jest pasja do tych dźwięków. Tak przeżyliśmy na miejscu, być może pół godziny, po prostu patrząc na tych pięknych wzgórz i drzew, a nadal cieszą się poranne słońce. A potem chodź na dół z gór - pan młody czeka. Sněhulka wziął go dosłownie zawieść, czasami, gdy nie działają na oślep bębnowych z salto lub inny prostocvik jak to chyba tylko sama. Mimo to, wspięliśmy się na piękną skałę wapienną i spojrzał w regionie miały miejsce w stawie, gdzie było brzuchem, strasząc się kilka królików, niektóre jelenie wokół zamku i wrócił do samochodu.

Mam Jane w ogrodzie przy śniadaniu i lubiła znaczna różnica temperatur między południowej Słowacji i naszej Broumovsko północnej. Nie byłoby mnie vystydlo poranna kawa teraz i nadal mieć go w moich szczękające zęby z zimna. Tutaj mamy wieczór i siedział zewnątrz na dźwięk cykad, które lebedily ogrzanych na drzewach w krasowych skał. Nasz "młodych" można zanim skończyłem kawę lekceważeni ponownie zaloty, a potem mieliśmy tylko wyczerpujący 400 km podróż z powrotem. I musiałem się spieszyć, bo zadzwonił do mnie, będą one osiągnąć 6 wieczorem do kontrolowania, czy owca stado jest zdrowy .....

05.08.2008