Słowacka wyprawa
Więc poszliśmy z powrotem na Słowację. Byliśmy tam, bo w zeszłym tygodniu, prawie 400 km tam, a następnego dnia coś samo z powrotem. Ale w zeszłym tygodniu było czysto jazdy dla kobiet. Kuba i Masza Reggaeho wyruszyliśmy w Hradec. Tym razem wybraliśmy się pełny raport. 10 sadzonki ja przygotowane do podróży, wszystko zapchane do samochodu i pęknięty w szwach - Niełatwo strategicznie rozmieścić 6 mężczyzn, 2 osoby, śpiwory i namioty, żywność na drogę, że dotarły na Kubę, ale nezbaštila Sněhulí Masza, który siedzi w rzędzie za nami I nie tylko zatrzymać w Svitavy na pompie na bagietki. Dziewczyny wiedział, że będzie to długa droga z powrotem do spokoju i odwrócił się w klastry i spał. Wystarczy Sněhule, którzy kochają "kontroli" w celu monitorowania długą podróż. Nawet w Brnie czułem zrzędliwy i kiwając głową, aby pod nosem: "No, tu cię poznać, przeszliśmy tutaj w zeszłym tygodniu, teraz jest straszny huk autostrady z Brna do Bratysławy ..." W Brnie zrobiliśmy sobie przerwę i po godziny ruszył w podróż. Podróż z Brna do Bratysławy ... którzy nie wierzą widziałem. Człowiek, jeśli jesteś tuż po kolei podkłady. Zastanawiałam się, czy byłoby to przechodzi każdy odcinek autostrady nie powinny być dotowane kupon ze zniżką lub przynajmniej w opłatę eksploatacyjną za zwrócenie winietę. To będzie prawdopodobnie nadal trzeba płacić cenę. Kuba rozprzestrzeniać na desce rozdzielczej wszystkie potrawy, które jechaliśmy z nim oraz z powodu huku nie można mówić, jeść. Zanim dotarliśmy do granicy słowackiej, jedzenie zniknęło z deski rozdzielczej. A ponieważ był trochę więcej czasu, zwróciliśmy się do Małych Karpat, w lesie. Tam dwie godziny chodzić Pešan niektóre ćwiczenia i grzechotka-grzechotka Highway, aby wyczyścić głowę. Więc my. Mamy zatrzymał się w pięknym mieście Modra, plac siedział w ogrodzie, położyć kawę, kupić lokalne wino Karpackiej, a następnie od Bratysławy.
Dotarliśmy do obozu około godziny ósmej, a ponieważ miałem w zeszłym tygodniu wezwał przed siebie i wiedział, że show z powodu wszystkich domków są zajęte, byliśmy gotowi do zbudowania namiotu. Pan z recepcji po mojej próbnej zapytania, czy złagodzono domku, z uśmiechem powiedział: "A tak ... wiesz, że?" Wow .... To, czego potrzebujemy. To wcale nie jest łatwo znaleźć zakwaterowanie 6 pejsanama a nawet do stolicy. Dom jest zwykle skłonny przyjąć jeden, tych bardzo tolerancyjny i dwa psy, ale gdy mówię, sześć, głównie bashingu mnie z telefonem, staram się być uprzejmy powiedzieć zoo lub spółdzielcze gospodarstwa.
Zakwaterowanie było magiczne, parterowy, trzy łóżka w nim, kilka metrów od plaży Dunaju .... Oczywiście najpierw musiał nakarmić psa. Głód był mrużąc oczy i dobitnie dał jasne, że ona wie, że wszyscy jedli steki i zostawili je z niczym. Karmienie przeprowadzono na wielką uwagę wszystkich przechodniów. Na szczęście to było wszystko właściciele psów karmienia i oglądać dzikie zwierzęta z uśmiechem. Wszystkie domki słychać było szczekanie psów, a czasami jeszcze vyčesávali dostříhávali osób z długimi włosami, przećwiczone gdzie indziej odpowiednią postawę i pokazuje zęby razem i każdy zadaje sobie nawzajem doświadczeń i dokonań lub te z wystawy lub do tych, które sędziego. Po posiłku przyszedł na spacer na plaży. Robi się późno, więc musieliśmy to darmowy i psy ścigany i grał do sztywnych kończyn mieszalnikach po drodze. Słońce, wiatr ucichł, poziom Dunaju jako lustro, wszystko cisza i spokój. Sněhule rozčísla. W jego nieroztropność jakoś nie zauważyłem, , co wygląda jak lustro, jest woda. W pogoni i poleciał wysoką prędkość bezpośrednio do Dunaju. Przez chwilę wydawało się na powierzchni, całkowicie złapać oddech. Ale nie uruchomić. Nagle upadł i zniknął pod powierzchnią. Podczas mycia na lądzie, na szczęście zachował spokój i dopłynął do brzegu. Mamy westchnienie ulgi - można pływać - jak dotąd najbardziej przejrzysz w wodzie wzdłuż brzegu. Wyglądała trochę jak wydry. Ale tak się nie stanie Sytuacja nerozhodila. Kilka razy otrząsnął się, kilka razy rzucił ukradkiem spojrzenie na wodzie, to chyba jeszcze nie wierzą, że łąka było tak zimno i mokro. Potem poleciał z innymi i dość zaskakująco szybko uschło. To był na szczęście dużo ciepła. Po zmroku, kładziemy kundla w chatach z Kubą i poszliśmy do restauracji na plaży w spokoju w końcu zasłużył na piwo.
Wolne łóżko umieścić nasze koce i kiedy położyć się podczas przeciągania Pešan, którzy będą spać gdzie. Masza miała dużą część łóżka, oczywiście, z poduszką pod głową. Jest to najstarszy, największy, najmądrzejszy, najlepszy .... no to jest po prostu prawo. Ale to nie było jak babcia Kuba powiedział w domu rano, Masha została opublikowana przed chat w koszuli nocnej i czapkę i długi skanowany obszar, szuka gdzie pod prysznicem. Kuba Reggouše że otrzymał noc. Walczyłem na moim łóżku i wydawało się stracić. Chcieli go za wszystkie dziewczęta collie. Nie było nic do zrobienia, jesteśmy dowodził, ja spać tutaj. Tuż przed zaśnięciem Sněhule wkradł spokojnie całą noc i spał w nogach. Wiedziałem, że mogę rozprostować nogi.
I wstawać przed szóstą rano zanim się obudzi reszty obozu. Off do plaży, wziąć padok, a następnie podawane do wystawy. Bratysława ma tę zaletę, że może być zaparkowane z przodu sali wystawowej, wokół dużo zieleni i niektórych drzew. I przetrwały gorący obiad cool. Udany dzień, skończyliśmy z Kubą przyzwoity obiad w ogrodzie przy deptaku Starego Miasta. A wieczorem mieliśmy przećwiczone, a także następnego dnia rano.
W niedzielę pojechaliśmy z powrotem po dokonaniu oceny. Wszystko to razem pogoda była piękna, ciepłe słońce. Kiedy przyjechaliśmy do Brna i zrobił przerwę na kawę, nagle słyszę deszcz grania na dachu. Pobiegliśmy na parking i zatrzymał nas nie deszcz, ale duży buckskin burza. Ze względu na psy pozostał w samochodzie wszystkie okna otwarte na tyle. Masza jest wydrukowana na opakowaniu w środku samochodu. Ale Sněhule spał w fotelu. Absolutnie to jego praca, która biegnie po jej wody. Kto wie, czy nawet zauważył. Po kąpieli w Dunaju jest najwyraźniej dość odporny na niemal każdej cákancům. Ale zrobione dobrze, że nie wstawał z fotela. Moje miejsce było i Kuba durch mokre. Naprawdę nie chcę iść ponad 200 kilometrów i siedzieć na mokrej nawierzchni. Oddaję w plastikowej płytce. W związku z tym myślałem! W Grazu, miałem dość drewniany tyłek. I tak przestałem jazdy, pozostali noc i nadal uprawiać aż do poniedziałku. Przynajmniej ja cieszył się mojej babci ciasto z rabarbarem. Owce nie wiedzą, że obiecałem wrócić w niedzielę wieczorem, ale wpadł w poniedziałek rano. Radośnie powitał nas i wrócił do wypasu.
21 maja 2008










